Polska woda stołowa
Jeśli w niedzielę wejdziesz do kuchni polskiej babci, nie poczęstują cię Coca-Colą. Naleją ci szklankę kompotu. Na Zachodzie często mylimy go z duszonymi owocami lub ciężkim syropem, ale prawdziwy, świeży kompot jest znacznie lżejszy – to w zasadzie staroświecka, owocowa woda witaminowa. Istnieje w jednym konkretnym celu kulinarnym: aby przełamać tłustość kotleta schabowego i maślanych tłuczonych ziemniaków.
W przeciwieństwie do tego ze słoików, który jest robiony na zimę, świeży niedzielny kompot jest pełen życia i sezonowy. Używa się do niego takich owoców, które są akurat tanie i pod dostatkiem – jabłek, gruszek, truskawek, rabarbaru czy śliwek. Rezultatem jest rubinowoczerwony, lekko cierpki nektar, który oczyszcza podniebienie lepiej niż jakikolwiek gazowany napój.
Sekret Szefa Kuchni: Nie wygotowuj z owoców życia. Celem jest napar, a nie mus jabłkowy. Doprowadzamy go do mocnego wrzenia, gotujemy przez pięć minut i natychmiast wyłączamy ogień. Prawdziwe gotowanie odbywa się, gdy kompot stygnie na blacie. W ten sposób kawałki owoców pozostają w całości, a płyn jest klarowny, a nie mętny.
❖
Bonus w postaci sałatki owocowej
Kiedy kompot jest gotowy, zostają ci dwie rzeczy: napój i „wsad” (owoce z kompotu). Nawet nie waż się wyrzucać tych owoców. W porządnym polskim domu ugotowane owoce wyławia się łyżką i zjada jako mały przed-deser. Ponieważ nie rozgotowaliśmy ich na papkę, gruszki i jabłka wciąż są przyjemnie chrupiące, a teraz przesiąknięte słodkim, korzennym płynem. Podawaj go schłodzonego w wysokim, szklanym dzbanku, aby każdy mógł podziwiać kolory.
Notatki i Dyskusja
Bądź pierwszą osobą, która zostawi notatkę do tego przepisu.
Zostaw notatkę lub zadaj pytanie