Piankowa Chmura
Chociaż klasyczna wersja polskiego ptysia z bitą śmietaną to absolutny klasyk, prawdziwym, nostalgicznym gigantem dla wielu jest ptyś z kremem z białek. Zamiast tłustej śmietany, te wieżowate wypieki z ciasta parzonego są po brzegi wypełnione lśniącą, przypominającą piankę bezą włoską. Jest lepka, śnieżnobiała i niezwykle słodka. Aby nie była zbyt mdła, mocno aromatyzujemy bezę świeżą skórką i sokiem z cytryny. Ostre, aromatyczne cytrusy idealnie przełamują cukier, równoważąc chrupiącą, maślaną skorupkę ciasta. To szczere, bezkompromisowe cukiernictwo, które wymaga pobrudzenia sobie palców i oprószenia brody cukrem pudrem.
SEKRET SZEFA KUCHNI: Magia kremu z białek tkwi w temperaturze syropu cukrowego. Robisz bezę włoską, co oznacza gotowanie syropu cukrowego do dokładnie 118°C (etap "miękkiej kulki") przed wlaniem go do ubijanych białek. To zaparza białka, stabilizuje pianę i tworzy tę kultową, lepką konsystencję marshmallow, która nie podejdzie wodą ani nie opadnie. Termometr cukierniczy jest tu absolutnie niezbędny.
❖
Zasada Odpoczynku
Największy błąd, jaki popełniają domowi kucharze z ciastem parzonym, ma miejsce po zakończeniu pieczenia. Ciepło to wróg struktury. Jeśli spróbujesz wycisnąć świeżo ubitą bezę do skorupek, które są choćby trochę ciepłe, stworzysz rozmokłą, strukturalną katastrofę. Cierpliwość jest najważniejsza. Pozwól ptysiom całkowicie ostygnąć na kratce, zanim w ogóle zaczniesz gotować syrop cukrowy.
Notatki i Dyskusja
Bądź pierwszą osobą, która zostawi notatkę do tego przepisu.
Zostaw notatkę lub zadaj pytanie